„Centrowy” Rozwój Plus z przeciwnikiem aborcji i byłym analitykiem Ordo Iuris. Uściński jedynym zdrajcą podwarszawskiego PiS

Mateusz Morawiecki przedstawia Rozwój Plus jako nowoczesną, umiarkowaną i centrową alternatywę na prawicy. Dobór ludzi do nowego klubu każe jednak postawić pytanie: ile w tej opowieści rzeczywistego centrum, a ile wyłącznie politycznego marketingu?

Do środowiska byłego premiera dołączył Piotr Uściński – poseł wybrany w podwarszawskim okręgu nr 20, obejmującym m.in. powiaty wołomiński, legionowski, pruszkowski, piaseczyński i otwocki. Uściński otwarcie ogłosił, że przechodzi do Rozwoju Plus, ponieważ chce powrotu Polski na „tory rozwoju” z czasów rządu Morawieckiego. Dołączenie Uścińskiego potwierdziły ogólnopolskie media.

W rzeczywistości oznacza to jednak polityczne opuszczenie Jarosława Kaczyńskiego w chwili najpoważniejszego kryzysu partii. Spośród czworga posłów wybranych z listy PiS w podwarszawskim „obwarzanku” – Mariusza Błaszczaka, Anity Czerwińskiej, Dominiki Chorosińskiej i Piotra Uścińskiego – tylko ten ostatni znalazł się w klubie Rozwój Plus. Pozostali dochowali politycznej lojalności dotychczasowej partii.

Uściński jest więc jedynym podwarszawskim parlamentarzystą PiS, który wybrał rozłam. Jedynym, który zdradził polityczne środowisko Jarosława Kaczyńskiego i przeszedł na stronę Morawieckiego.

Tak wygląda polityczne „centrum” Morawieckiego?

Uściński od lat należy do najbardziej konserwatywnych polityków w sprawach światopoglądowych. Był współautorem wniosku do Trybunału Konstytucyjnego dotyczącego zakazu aborcji ze względu na ciężkie i nieodwracalne wady płodu. Publicznie opowiadał się za ochroną życia od poczęcia oraz daleko idącym ograniczeniem dostępu do pornografii, którą określał jako zagrożenie dla zdrowia publicznego. Uściński był jednym z autorów wniosku dotyczącego aborcji, a w 2018 roku uczestniczył w inicjatywie parlamentarzystów postulujących zdecydowaną walkę z pornografią. Opisywała ją Wirtualna Polska.

W ścisłym otoczeniu Morawieckiego znajduje się również Paweł Jabłoński, który przed wejściem do administracji państwowej był analitykiem Instytutu na rzecz Kultury Prawnej Ordo Iuris – organizacji jednoznacznie kojarzonej z konserwatywną agendą prawną i światopoglądową.

Nie chodzi o ocenę samych poglądów Uścińskiego czy Jabłońskiego. Obaj mają prawo je głosić. Chodzi o wiarygodność narracji Morawieckiego.

Jeżeli Rozwój Plus ma być centrowym ugrupowaniem adresowanym do umiarkowanych wyborców, to dlaczego jego kadrowymi filarami zostają politycy kojarzeni z najbardziej konserwatywnymi postulatami? Czy „centrum” Morawieckiego nie jest przypadkiem jedynie nowym szyldem dla ludzi dobrze znanych z dotychczasowej polityki PiS?

Podwarszawskie struktury wytrzymały

Przejście Uścińskiego jest stratą dla PiS, ale zarazem pokazuje odporność podwarszawskich struktur partii. Morawiecki pozyskał tylko jednego parlamentarzystę z okręgu nr 20. Nie poszli za nim Mariusz Błaszczak, Anita Czerwińska ani Dominika Chorosińska.

W podwarszawskim PiS doszło więc do pojedynczej zdrady, a nie masowego buntu.

Piotr Uściński wybrał polityczny projekt byłego premiera i będzie musiał wytłumaczyć swoim wyborcom, dlaczego mandat zdobyty z listy Prawa i Sprawiedliwości wykorzystuje dziś do budowania konkurencji dla partii Jarosława Kaczyńskiego.

Morawiecki natomiast powinien odpowiedzieć, co dokładnie rozumie przez polityczne centrum. Bo jeśli jego twarzami mają być zdecydowany przeciwnik aborcji, zwolennik radykalnego ograniczania pornografii i były analityk Ordo Iuris, to „centrowy Rozwój Plus” coraz bardziej przypomina hasło reklamowe, a nie rzeczywisty program.