Woda, woda, woda… kran wyschnięty!
21 października 2026 roku to data, która powinna zapisać się w kalendarzach mieszkańców Zielonki złotą literą. Ale nie ze względu na jakieś święto, a z powodu przerwy w dostawie wody. Tak, dobrze przeczytaliście — Przedsiębiorstwo Wodociągów i Kanalizacji ogłosiło, że kran w naszych domach zamieni się w pustynię pomiędzy godziną 9:00 a 14:00. Cudownie, prawda?
Jak to możliwe, że w XXI wieku, w czasach, gdy na wszystko mamy technologię, a „smart” to już nawet czajnik, woda z kranu znika na kilka godzin? Proszę, byśmy upatrywali w tym problemów natury technicznej. Może znowu jakieś rury pękły lub coś bardziej intrygującego? To pytanie pozostaje otwarte, bowiem komunikat jest lakoniczny i nic nie wyjaśnia. Mamy „przerwa” — a co to, wybaczcie, za eufemizm! To, co potrzebujemy, to klarowności. Drodzy społecznie odpowiedzialni bohaterowie z wodociągów – dajcie życzliwie znać, co się dzieje!
Warto zatem rozważyć, co zrobić w obliczu tej hydrologicznej klęski. Może warto zgromadzić wodę wcześniej w pojemnikach, by w miarę możliwości przetrwać ten wodny post? A może skorzystamy z okazji, by lepiej poznać naszych sąsiadów, bo wszyscy jemy chleb, a ja cię mogę pożyczyć — tylko najlepiej, żeby były pełne litrowe butelki, nie później niż o 8:59!
Co za sama woda! Dziś wieczorem mawiając: „Dobrze się stało, że mi czas do pracy się wypełnił, bo nie muszę martwić się o poranną kawę!” Mimo że zapowiada się ciekawe doświadczenie socjologiczne na lokalnym podwórku, nie ma wątpliwości — absencja wody w kranie to koszmar. Niejedna rodzina już zaplanowała harmonogram dnia wokół tego wyjątkowego niedoboru. Mantra „woda, woda, woda” zyskuje nowy wymiar, a mało kto czeka z niecierpliwością na ponowne uruchomienie kranu.
Nadszedł czas, aby podjąć męską decyzję i zgłosić mały protest w imieniu lokalnej społeczności. Pamiętajcie, ludzie, woda to życie, a życie ma swoje wymagania. Mimo wszystko, nie zostawiajmy tej sprawy bez echa, bo może się okazać, że przy kolejnym wyłączeniu – odczujemy ją jeszcze bardziej.
— R.M.

